piątek, 26 grudnia 2014

Rioja - wspomnień czar



Zbliżają się Święta, w naszym kulinarnym kalendarzu zdecydowanie okres zwiększonej konsumpcji czerwonego wina. Spożyciu sprzyja brukselski klimat – budzimy się rano – jeszcze ciemno, wracamy do domu – już ciemno, co drugi dzień pada, generalnie zimowy dół. Próbując kolejnej lampki czerwonego, z przyjemnością wracam myślami do naszego sierpniowego pobytu w Hiszpanii, gdzie mieliśmy okazję odwiedzić winnice Riojy – jednego z najbardziej docenianych regionów winiarskich Hiszpanii. Odwiedzając region spodziewaliśmy się przede wszystkim wybornego wina w połączeniu ze smaczną kuchnią pograniczna Krajów Basków i Nawarry. Muszę jednak przyznać, że urokliwe miasteczka i cudne krajobrazy były dla nas wielkim i przyjemnym zaskoczeniem. 

Jadąc na winną wycieczkę, pomimo iż może brzmi to mało racjonalnie, warto wypożyczyć samochód. Region jest rozległy, miasteczka malutkie i połączenia nie zawsze dogodne, zdecydowanie cztery kółka dają pełną swobodę wyboru kierunku, bez swobody ilości wypitego trunku.

Zwiedzaliśmy winnicę Vina Tondonia w Haro, jak głosi internet - jedną z najlepszych. Początków winnej Riojy podobno należy szukać w XIX wiecznej zarazie, kiedy to obumarła większość francuskich winorośli i winiarze szukali nowych terenów, aby odnowić uprawy. Trafili właśnie do Riojy, założyli winnice, odnowili sadzonki, odjechali a na szczęście dla nas wszystkich winne krzewy zostały i tak trwają od lat chronione przez pasmo górskie i ogrzewane przez hiszpańskie słońce. Kilkudziesięciu letnie butelki   leżakujące w ogromnych ilościach w zarośniętych grzybem piwnicach warto zobaczyć a wina posmakować na degustacji, która stanowi część wizyty. Dla damskiej części wycieczki czerwone wina  Riojy były nieco zbyt głębokie  w smaku – taninowe, a starzone białe nie do końca przekonywały. Za to sam wszyscy byli zgodni, że region jest przepiękny.

Jeśli chodzi o trasy, bardzo polecamy przejechać z Haro na północ korzystając z dróg lokalnych – stan nawierzchni świetny, widoki rewelacyjne, warte odwiedzenie Labastida i Guardia. My przejechaliśmy w ten sposób przebijając się do autostrady jadącej do Kraju Basków (wjechaliśmy na nią już praktycznie w górach). W bagażniku pobrzękiwały wspomnienia z Haro…


 


                                                

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz