Po Puebli przyszedł czas na odwiedziny w Ciudad de Oaxaca, stolicy stanu o tej samej nazwie. Miasto reklamuje się jako kulturalna i kulinarna stolica Meksyku. Po dwóch dniach w nim spędzonych tą opinię możemy jedynie potwierdzić.
Do miasta dotarliśmy porannym autobusem ADO w podwyższonej klasie GL. Choć do peruwiańskiej buscamy mu daleko możemy polecić - podróżuje się naprawdę komfortowo, choć niestety nie najtaniej (Po kilku dniach doszliśmy do wniosku, że Meksyk ogólnie nie należy do najtańszych krajów).
Po czterogodzinnej podróży (można uczyć punktualności naszą kolej) i krótkich poszukiwaniach hotelu ruszyliśmy na miejski rekonesans. W Ciudad de Oaxaca każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnicy kolonialnej architektury mogą godzinami zwiedzać perełki hiszpańskiego budownictwa - w tym powalając kościół St. Domingo - barokowe wnętrze to swobodna interpretacja stylu w wykonaniu lokalnych zapoteckich, nowo-nawróconych wiernych. Zakupoholicy nie będą w stanie wyjść z bazarów (generalnie pół miasta to jeden wielki bazar). Wreszcie Oaxaca to raj dla podniebienia - lokalna kuchnia uznawana jest za najlepszą w całym Meksyku. Choć nie mamy póki co większego porównania, możemy potwierdzić - jedzenie jest REWELACYJNE. Po prostu brak słów, aby opisać różnorodność i złożoność lokalnych potraw. Jedzenie sprzedaje się wszędzie. Naturalnie rządzi street-food z nieśmiertelnymi tacos z flakami (małe tortille, smazone kawałki flaczków, cebula, sok z limonki, chilli) - pycha. To co wyróżnia Oaxacę to tzw. mole czyli sosy, których przygotowuje się kilkanaście rodzajów, z czego najbardziej słynne są mole: czarne i kolorowe w tym z czekoladą. Podstawą każdego mole są suszone, wędzone lub świeże papryki o różnej ostrości i intensywności smaku. Są to dania dość trudne do powtórzenia w domu, przede wszystkim ze względu na brak możliwości zastosowania zamienników. Suszonej papryki typu ancho nie kupi się chyba nigdzie w Europie...
Najlepsze jedzenie serwuje się na bazarach. W zasadzie zastanawialiśmy się jaką rację bytu mają w tym mieście restauracje, skoro jedzenie bazarowe jest dostępne do wieczora, świeże i zawsze wyborne... Tak nam posmakowało, że zdecydowaliśmy się zapisać na kurs gotowania kuchni oaxakańskiej. Był to fantastyczny pomysł, o czym niebawem.
Pierwsze mole - mercado Sanchez Pasquas
Entomatada i chili relleño
Monte Alban
Lek na całe zło
Oaxaca to stolica mezcalu, kolejne lekarstwo na smutki
Flaczki
Kiełbaski
Zabawy świąteczne
Santo Domingo
Santo Domingo
Rynek





















