niedziela, 5 maja 2013

Szczęśliwe zakończenie

I wreszcie po 3 tygodniach jeżdżenia, zwiedzania i smakowania miejscowych specjałów wróciliśmy do Arequipy skąd czekał już nas tylko lot do Limy i poźniej Europy. Zasłużyliśmy na miłe zakończenie w postaci wizyty w jednej z restauracji Gastona Acurio, najbardziej znanego peruwiańskiego kucharza i właściciela światowej klasy lokali nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale i Stanach i Europie.

Było to naprawdę szczęśliwe zakończenie. Już sam zapach ośmiornic z grilla przyprawił nas o lekki zawrót głowy. Każde maleństwo spoczywało na wyśmienitym ziemniaczanym łóżeczku ozdobionym kawałkiem smażonej papryki i kroplą ziołowego sosu, kompozycja idealna, nie śmialiśmy się odezwać aby nie burzyć tej doniosłej chwili.

Acuria znany jest z umiłowania do regionalnej kuchni. Pomimo swojej europejskiej edukacji gastronomicznej w każdej z restauracji używa głównie lokalnych składników i przepisów. Panowie poraz koejny w trakcie wycieczki skusili się na klasykę w postaci rocoto relleno (faszerowana papryka) , Pani odkryła w sobie mordercę i zapragnęła krwistego steka z karmelizowaną cebulką i sosem berneńskim. Oba dania były wyśmienite. Papryka odpowiednio ostra z mięsnym farszem doprawionym orzechami i rodzynkami. Stek, ohhh mój stek, był idealny. Pachnący dymem, wspaniale różowy i mięki w środku i wyśmienicie wypieczony. Tak, moje mięsko pokonało paprykę, pokonało ośmiornicę, było idealnym dopełnieniem dnia, wycieczki i czystą rozkoszą.

Jednak i mistrzowie popełniają błędy i deser w postaci sufletu czekoladowego stanowił rozczarowanie, które gdyby nie perfekcyjna obsługa, położyłoby się cieniem na całości posiłku. Rozczarowanie wynikało z kokosowej posypki i 30 sekund za długo w piecu. Ale mając na uwadzę stek wybaczam i po powrocie skoczę na sufleciątko do Wedla aby wyeliminować te niemiłe deserowe wspomnienia.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz