Każdy turysta, który przyjeżdża do Boliwii prędzej czy później trafia w ramiona jednej z chyba ponad 100 agencji turystycznych oferujących wysoce wystandaryzowane wycieczki po pustyni solnej Uyuni i okolicznych lagunach. Trafiliśmy i my.
Alternatywne zwiedzanie jest raczej odradzane. Nawet mając własny motor bądź 4x4 trasa jest po prostu niebezpieczna przez brak wyznaczonych dróg, liczne rozpadliny solne i ogromną bezludną przestrzeń. Zresztą tą samą trasą, którą my jechaliśmy bedą ścigać się w 2014 roku uczestnicy rajdu Dakar, w pewien sposób opisuje to jej stopień trudności.
Sama pustynia solna jest tak rozjeżdżona przez wycieczki (w sezonie dziennie wyjeżdża 50 samochodów) że powoli traci swoją nieskazitelną białość. Z najwięksych rozczarowań: drzewa skalne a raczj jedno drzewo obfotografowane prze milion turystów i cmentarzysko pociągów, które bardziej przypomina śmietnisko, na którym szaleją miejscowi i zagraniczni graficiarze. Poza tym krajobrazy piękne zresztą oceńcie sami.





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz