Pomimo,
iż dla Gruzinów kura to nie mięso to jednak bardzo ważny składnik kaukaskiej
kuchni, który w paru wersjach szczególnie nas urzekł. Na wstępie trzeba
zaznaczyć, że gruzińska kura różni się od powszechnej polskiej przede wszystkim
kolorem po oskubaniu. Kurczaki żyją na wolności, skubią sobie, co im pod dziób
wpadnie i dzięki temu ich skóra zyskuje śliczny żółty kolor a tusza nabiera
obłych kształtów. Kury te leżą oskubane na wszystkich bazarach, czasami pojedynczo,
czasami w większych grupach i aż mówią kup mnie i ugotuj. Nam szczególnie
przypadł do gustu pieczony kurczak w sosie z czosnku i czichirtma z kury,
poniżej oba przepisy (już sprawdzone):
Kurczak w czosnku:
5 ćwiartek kurczaka,
które dzielimy na mniejsze części
oliwa (masełko dla
mniej liczących kalorie)
śmietana 18%
sól,
pieprz
dużo
obranych ząbków czosnku w zależności od gustu
Ćwiartki
dzielimy na mniejsze części, solimy, pieprzymy i obsmażamy na oliwie bądź
masełku na złoto. Następnie przekładamy do brytfanki i pieczemy w piekarniku na
jeszcze bardziej złoty kolor, aż mięso będzie łatwo odchodzić od kostek. Zlewamy
trochę soków, które puścił kurczak do garnuszka, który stawiamy na
gazie/płycie, dorzucamy drobno posiekany albo wyciśnięty czosnek i podsmażamy,
następnie stale mieszając dodajemy do masy powoli śmietany tyle, aby nadal
mocno czuć czosnek. Wykładamy kurczaka na półmisek i nierówno polewamy sosem.
Proste i pyszne.
Czichirtma z kury (czyli
rosół z octem i jajkiem)
Rodzajów
rosołów jest tyle ile rodzin w Polsce, więc nie będę podawać przepisu, należy ugotować
rosół i wyjąć mięso i podzielić na kawałki (w Gruzji raczej ze skórą, ja wolę
bez).
Poza
tym:
4-6 żółtek (6 na 2,5 L
wywaru)
3-4 cebule
4 łyżki masła
3-4 łyżki białego octu
winnego
3-4 ząbki czosnku
łyżka mąki pszennej
świeża kolendra
sól i pieprz
Cebule
siekamy i szklimy na połowie masła. W garnuszku robimy zasmażkę z reszty masła
i mąki. Do zasmażki dolewamy pół szklanki wywaru i dodajemy cebulę, mieszamy,
podgrzewając do połączenia wszystkich składników. Wlewamy do reszty czystego
rosołu i gotujemy przez parę minut. Żółtka ucieramy z solą dodając ocet i dużo
posiekanej kolendry. Następnie dorzucamy sprasowany czosnek, pieprzymy do
smaku. Masę rozprowadzić w połowie szklanki wywaru ciągle mieszając. Zupę zdjąć
z gazu/płyty i dodać mieszając masę jajeczną, następnie jeszcze chwile
podgrzać. Nie można zagotować. Do talerzy wkładamy kawałki kurczaka, zalewamy
zupą i obficie posypujemy kolendrą. Brzmi może dziwnie, ale smakuje wybornie.
Na
zakończenie jeszcze wspomnę, że równie mocno jak powyższe dania pokochaliśmy
sałatkę z zimnych ozorków, którą raz zamówiliśmy na przystawkę. Ugotowane
ozorki były doprawione bardzo dużą ilością startej rzodkiewki, koperku, solą,
pieprzem i sosem śmietanowo-majonezowym. Były również fantastyczne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz