środa, 30 października 2013

Świnia i ziemniak dobrana para


Chciałabym postawić tezę, że to, co zwierze je za życia dobrze do niego pasuje też na talerzu, nie wiem jednak czy nie jest ona zbyt brutalna i zbyt ogólne, niemniej jednak w przypadku wieprzowiny sprawdza się idealnie. Gdyż wieprzowina nie lubi wyszukanych dodatków, świetnie się odnajduje w towarzystwie rodzimych warzyw i owoców a ponad wszystko w kuchni naszej i wschodnich sąsiadów najczęściej występuje w towarzystwie ziemniaka. W jednym z sąsiadujących z Polska krajów duet ten ma szczególne znaczenia, a nawet można powiedzieć, że dla przyjezdnego cała kuchnia wydaje się na nim oparta - witam na Litwie.

Od Wilna dzieli nas zaledwie 50 min postnego lotu, ale nie będę tu pisać o dietetycznej polityce PL LOT, po których lądujemy niby tak blisko Polski a jednak już w innej strefie wpływów. Patrząc na obskurne bloczyska gdzie każdy balkon jest obudowany w inny sposób i równie zaniedbany można się trochę poczuć jak jeszcze dalej na wschodzie. Do tego pogoda też niestety tym razem temu bliskiemu sercu każdego Polaka miastu uroku nie dodawała. Było pochmurnie i deszczowo, co w towarzystwie ww. bloków sprawiało wrażenie smutku i zapomnienia. I co by tu zjeść, aby poczuć się trochę lepiej?

Wizyta w Wilnie była krótka, ale pierwszego dnia udało się znaleźć chwilę na odwiedzenie lokalnej knajpy. Pobyt na Litwie nie może być udany bez cepelinów faszerowanych wieprzowiną, pływających w skwarkach i oblanych śmietaną popitych świeżym kwasem chlebowym. Wszystkie cepeliny, które do tej pory na Litwie udało mi się zjeść zawsze były tak samo domowe, pyszne i tłuste niemiłosiernie. W pewnym momencie to wszystko, mięso, tłuszcz, śmietana i ciasto miesza się na talerzu tworząc niezbyt estetyczną abstrakcję, czerpiąc w motywów przewodnich tego wpisu, talerz zaczyna przypominać mały chlewik, ale właśnie taka mieszanka jest najlepsza i niskokaloryczną być nie może. Dla spragnionych jeszcze więcej ziemniaka w karcie znajdą się zawsze wszelkiego rodzaju zapiekanki, placki a nawet pizza na spodzie z tego bulwiastego warzywa. Do wszystkiego kwas, kwas i jeszcze raz kwas, pyszny, kwaśmy, słodzony rodzynkami z odrobiną kminku, pomaga w trawieniu . ziemniaków, leczy skutki dnia poprzedniego, w upały świetnie gasi pragnienie, taki kwas chciałabym móc kupić u nas. Powszechny w sprzedaży w Polsce karmelizowany ulepek, z chlebem ma niewiele wspólnego i leczniczymi właściwościami oryginału tym mniej. W menu zabrakło tym razem wędzonych uszu, świńskich rzecz jasna, które pokrojone w cienkie paseczki są świetną przegryzką, ale akurat w odwiedzanym lokalu nie mieli, albo może wstydzili się mieć .




O bezpodstawnym litewskim wstydzie kulinarnym muszę wspomnieć. Litwini, którzy organizowali mój pobyt w trakcie tej parodniowej wizyty unikali wszelkich powiązać ze swoją narodową kuchnią. W hotelu na śniadanie były wszelkie możliwe rodzaje sałat, francuskich serów, śledzi i english breakfest, z rzeczy litewskich niezbyt okazała ilość ciemnego wileńskiego chleba. Na obiady i kolację gospodarze bezwzględnie trzymali się dań z łososia unikając wszelkich nawiązań do lokalnej kuchni. Zapytani przez Karola parę miesięcy wcześniej podczas jego wizyty w Wilnie, dlaczego nie ma kuchni litewskiej odpowiedzieli, że jest za tania. Czy jednak tania oznacza aż tak złą, aby się jej wstydzić przed przyjezdnymi? Oj towarzysze litewscy jedzcie łososia, ale nam dajcie tłuste cepeliny, tanie, sycące i pyszne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz