Kuchnia włoska, na co dzień jest w naszym domu. Kochamy
szczególnie jej najprostszą wersję – cucina povera gdzie prawie z niczego można
osiągnąć niebiański smak. Cucina povera jak sama nazwa wskazuje nie szuka
uzasadnienia swoich walorów w cenie składników a w ich umiarze i umiejętności łączenia.
A jej najlepszym przykładem oprócz całej kolekcji makaronów jak arrabiata
(ostry sos pomidorowy), cacio e pepe (ser pecorino i pieprz) czy amtriciana
(sos pomidorowy i boczek), tutaj muszę się powstrzymać przed dalszym
wymienianiem, jest najbardziej egalitarne danie świata – pizza! A dlaczego
egalitarne, bo stać na nie każdego, bo już sam kształt nawiązuje do idei
równości, bo każdy znajdzie swoją ulubioną wersję. Przez zbieg okoliczności, bo
tym razem nie kierowaliśmy się nosem ze względu na odległość, wynajęliśmy mieszkanie
na ulicy pełnej pizzeri, poza turystycznym centrum Rzymu, pełnej wspaniałych
restauracji, trafiliśmy na Via Alessandria w Salario.
W 4 dni zjedliśmy 9 różnych placków, od zwykłej focacci,
pizza rossa (placek z sosem pomidorowym), pizza bianca (czyli bez sosu
pomidorowego) w odsłonach z kiełbasą i samymi ziemniakami (wersja śniadaniowa),
klasyczną Margheritę oraz hit wyjazdu pizza bianca z bresaolą, rukolą i
płatkami parmezanu. Zrobienie każdej z zamawianych przez nas pizz trwało ok. 2-3
minut, placki w większości były idealnie cienkie i chrupiące. A na końcu
wspomnianej ulicy, która przez te 4 dni stała nam się bliska był targ
spożywczy, w którym nabywaliśmy śniadania, przekąski i małe pizze. I nawet
wracając którejś nocy do domu, bez poczucia głodu, zaszliśmy kupić raz jeszcze
pizze.
W 2009 roku przez parę miesięcy mieszkając we Włoszech
próbowałam od moich miejscowych współlokatorek wydobyć sekret idealnego ciasta,
później męczyłam restauratorów pytając o przepis, męczyłam rodzinę próbując własnych sił i
muszę się przyznać do totalnej porażki, bo placek z mąki i wody (nawet drożdże
nie są konieczne w niektórych wersjach) smakuje tak tylko we Włoszech. To musi
być ta mąka, ta woda, ten piec i to południowe słońce i ciepłe wieczory. W
Polsce pizzy mówię nie, za parę miesięcy wrócimy na nią do Rzymu.
Zdjęcia, po kolei:
- pizza bianca z brokułami (ich liśćmi i kiełbasą)
- pizza bianca z bresaolą, rukolą i parmezanem
- pizza rossa
Gorgonzola, kiełbasa i Karol
Purtroppo finito
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz