wtorek, 3 września 2013

Habemus Pizza

Po 4 miesiącach ciszy (co nie oznacza, że głodowania) należało zadbać o naszego bloga. Niestety względy urlopowe i finansowe sprawiły, że mogliśmy sobie pozwolić jedynie na krótki acz intensywny gastronomicznie i turystycznie wyjazd. Wszystkie drogi prowadziły do Rzymu!

Kuchnia włoska, na co dzień jest w naszym domu. Kochamy szczególnie jej najprostszą wersję – cucina povera gdzie prawie z niczego można osiągnąć niebiański smak. Cucina povera jak sama nazwa wskazuje nie szuka uzasadnienia swoich walorów w cenie składników a w ich umiarze i umiejętności łączenia. A jej najlepszym przykładem oprócz całej kolekcji makaronów jak arrabiata (ostry sos pomidorowy), cacio e pepe (ser pecorino i pieprz) czy amtriciana (sos pomidorowy i boczek), tutaj muszę się powstrzymać przed dalszym wymienianiem, jest najbardziej egalitarne danie świata – pizza! A dlaczego egalitarne, bo stać na nie każdego, bo już sam kształt nawiązuje do idei równości, bo każdy znajdzie swoją ulubioną wersję. Przez zbieg okoliczności, bo tym razem nie kierowaliśmy się nosem ze względu na odległość, wynajęliśmy mieszkanie na ulicy pełnej pizzeri, poza turystycznym centrum Rzymu, pełnej wspaniałych restauracji, trafiliśmy na Via Alessandria w Salario.

W 4 dni zjedliśmy 9 różnych placków, od zwykłej focacci, pizza rossa (placek z sosem pomidorowym), pizza bianca (czyli bez sosu pomidorowego) w odsłonach z kiełbasą i samymi ziemniakami (wersja śniadaniowa), klasyczną Margheritę oraz hit wyjazdu pizza bianca z bresaolą, rukolą i płatkami parmezanu. Zrobienie każdej z zamawianych przez nas pizz trwało ok. 2-3 minut, placki w większości były idealnie cienkie i chrupiące. A na końcu wspomnianej ulicy, która przez te 4 dni stała nam się bliska był targ spożywczy, w którym nabywaliśmy śniadania, przekąski i małe pizze. I nawet wracając którejś nocy do domu, bez poczucia głodu, zaszliśmy kupić raz jeszcze pizze.
                                    

W 2009 roku przez parę miesięcy mieszkając we Włoszech próbowałam od moich miejscowych współlokatorek wydobyć sekret idealnego ciasta, później męczyłam restauratorów pytając o przepis, męczyłam rodzinę próbując własnych sił i muszę się przyznać do totalnej porażki, bo placek z mąki i wody (nawet drożdże nie są konieczne w niektórych wersjach) smakuje tak tylko we Włoszech. To musi być ta mąka, ta woda, ten piec i to południowe słońce i ciepłe wieczory. W Polsce pizzy mówię nie, za parę miesięcy wrócimy na nią do Rzymu.

Zdjęcia, po kolei:
- pizza bianca z brokułami (ich liśćmi i kiełbasą)
- pizza bianca z bresaolą, rukolą i parmezanem
- pizza rossa














.
Gorgonzola, kiełbasa i Karol



















Purtroppo finito





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz